Ostatni tydzień lutego przyniósł imponujący rajd na warszawskim parkiecie, podczas gdy polski złoty dyskretnie umacniał swoją pozycję. W kontrze do optymizmu na GPW stanął rynek kryptowalut, gdzie Bitcoin zanotował wyraźną korektę, przypominając o zmienności cyfrowych aktywów. Zobacz najnowszy raport rynkowy!
| Instrument | Kurs | Zmiana 7d |
|---|---|---|
| WIG20 | 3440.02 | ⬆ 1.66% |
| EURPLN | 4.22189 | ⬇ -0.0% |
| USDPLN | 3.57306 | ⬇ -0.25% |
| BTC | 65872.34 | ⬇ -2.27% |
Analiza techniczna i nastroje
Warszawski parkiet pokazał w minionym tygodniu siłę, jakiej dawno nie widzieliśmy. Indeks WIG20, grupujący największe polskie spółki, zyskał imponujące 1,66%, zamykając tydzień na poziomie 3440,02 punktów. To nie jest przypadkowe odbicie, a raczej zdecydowany ruch popytu, który przełamał ostatnie krótkoterminowe opory. Z technicznego punktu widzenia zamknięcie tygodnia tak wysoko otwiera drogę do testowania psychologicznego poziomu 3500 punktów. Wzrostom towarzyszyły solidne obroty, co sugeruje, że w ruch zaangażowany jest „duży kapitał”, a nie tylko drobni inwestorzy. Sentyment na krajowym rynku jest wyraźnie byczy, a inwestorzy zdają się ignorować potencjalne ryzyka płynące z rynków globalnych, koncentrując się na solidnych fundamentach polskiej gospodarki.
Co stoi za tym optymizmem? Kluczowym czynnikiem wydaje się być otoczenie makroekonomiczne, a zwłaszcza odczyt inflacji na poziomie 2,5%. Taki wynik mieści się w celu inflacyjnym NBP (2,5% +/- 1 p.p.), co oznacza, że presja na podnoszenie stóp procentowych jest niska. Stabilne ceny to dla spółek giełdowych niższe koszty i większa przewidywalność, co przekłada się na lepsze prognozy wyników finansowych. Ponadto, umacniający się złoty (o czym za chwilę) czyni polskie akcje tańszymi i bardziej atrakcyjnymi dla inwestorów zagranicznych, którzy wymieniając euro czy dolary na PLN, mogą kupić więcej akcji. To napędza popyt i winduje ceny. Dopóki inflacja pozostaje pod kontrolą, a dane z gospodarki nie zaskoczą negatywnie, trend wzrostowy na WIG20 ma szansę się utrzymać.
Iran, Izrael i Stany Zjednoczone
Na sytuację międzynarodową oraz, rzecz jasna, sytuację na rynku walutowym czy surowcowym będzie mieć wpływ wojna izraelsko-irańska. Warto popatrzeć na to z kilku perspektyw. Wojna na Bliskim Wschodzie sprawi, że cena za baryłkę wzrośnie, a co za tym idzie, ceny za paliwo oraz koszty transportu wzrosną. W takiej sytuacji szansę mogą wykorzystać amerykańskie oraz rosyjskie koncerny (i wszystkich niezaangażowanych) państw, które mogą zacząć sprzedawać więcej ropy w związku z zaspokojeniem dotychczasowego popytu. Ponadto, na rynku walut z pewnością będziemy widzieć spadek wartości rial irańskiego. Ciekawostka: posiadając jeden dolar amerykański, w Iranie jesteś milionerem!
Waluty, surowce i krypto
Na rynku walutowym obserwowaliśmy dyskretne, ale konsekwentne umocnienie polskiego złotego. Kurs EURPLN pozostał praktycznie bez zmian, oscylując wokół poziomu 4,22. Taka stabilność jest pożądana dla przedsiębiorców prowadzących wymianę handlową ze strefą euro. Oznacza to, że zarówno eksporterzy sprzedający swoje towary za euro, jak i importerzy sprowadzający produkty z UE mogą planować swoje finanse bez obaw o gwałtowne wahania kursowe. Ciekawiej wyglądała sytuacja na parze USDPLN, gdzie złoty zyskał 0,25%, spychając kurs dolara do 3,57. To dobra wiadomość dla wszystkich kupujących w dolarach – od importujących elektronikę po planujących wakacje w USA. Dla eksporterów na rynek amerykański oznacza to jednak nieco niższe przychody w przeliczeniu na złotówki. Siła złotego jest bezpośrednio powiązana z optymizmem na GPW i dobrą sytuacją makroekonomiczną w kraju.
Zupełnie inne nastroje panowały na rynku kryptowalut. Bitcoin, po okresie dynamicznych wzrostów, doświadczył korekty, tracąc na wartości 2,27% i schodząc do poziomu 65 872 USD. Spadek ten można interpretować jako naturalne „schłodzenie” po gorącym okresie i realizację zysków przez część inwestorów. Pokazuje to jednak fundamentalną różnicę między tradycyjnymi aktywami a rynkiem krypto. Podczas gdy inwestorzy na GPW kupowali akcje w oparciu o dane o inflacji, posiadacze Bitcoina reagowali bardziej na globalny sentyment do ryzyka. Spadek ten nie oznacza końca trendu wzrostowego, ale jest przypomnieniem, że jest to rynek o znacznie wyższej zmienności. Ucieczki do bezpiecznych przystani na razie nie widać, ale widać wyraźne rozróżnienie w apetycie na ryzyko – inwestorzy preferowali bardziej „przewidywalne” ryzyko związane z polskimi akcjami niż spekulacyjny charakter kryptowalut.
Dla studenta – raport rynkowy
Jak te wszystkie liczby i procenty przekładają się na studencki portfel? Analizując dane z ostatniego tygodnia, można wyciągnąć kilka bardzo konkretnych wniosków, które pomogą lepiej zarządzać skromnym budżetem. Makroekonomia to nie jest abstrakcyjna nauka, to codzienne decyzje finansowe.
- Wyjazdy i Erasmus: Umocnienie złotego to miecz obosieczny. Dla studentów planujących wyjazd na Erasmusa i otrzymujących stypendium w euro, stabilny kurs na poziomie 4,22 oznacza, że za 500 EUR stypendium otrzymają ok. 2110 zł. Gdyby kurs wynosił 4,35 (jak jeszcze kilka miesięcy temu), byłoby to 2175 zł – czyli 65 zł różnicy, co przekłada się na kilka dodatkowych obiadów lub biletów do kina. Z drugiej strony, dla osób planujących city-break w Berlinie czy Rzymie, niższy kurs euro to dobra wiadomość – nocleg za 100 EUR kosztuje teraz 422 zł, a nie 435 zł. Podobnie z dolarem: bilet lotniczy do USA za 500 USD kosztuje teraz ok. 1786 zł. Gdyby dolar kosztował 3,70, ten sam bilet byłby droższy o ponad 60 zł. Planując wyjazdy, warto śledzić kursy!
- Koszyk zakupowy: Inflacja na poziomie 2,5% może wydawać się niska, ale jest odczuwalna w skali roku. Oznacza to, że Twoje stypendium naukowe w wysokości, powiedzmy, 800 zł ma dziś realnie mniejszą siłę nabywczą niż rok temu. W praktyce, za te same 800 zł możesz kupić o 2.5% mniej towarów i usług. Jeśli Twój ulubiony „studencki zestaw” (duża pizza i napój) kosztował rok temu 40 zł, to dziś, statystycznie, jego cena powinna wynosić 41 zł. W skali miesiąca takie drobne podwyżki na jedzeniu, biletach czy kawie sumują się, „zjadając” realną wartość Twoich pieniędzy.
- Kredyt i oszczędności: Choć oficjalne dane o stopie procentowej NBP nie zostały podane, możemy snuć pewne przypuszczenia. Niska inflacja (2.5%) zazwyczaj oznacza, że bank centralny nie ma powodów do gwałtownego podnoszenia stóp procentowych. To dobra wiadomość dla osób posiadających lub planujących wziąć kredyt studencki – raty powinny pozostać stabilne i na relatywnie niskim poziomie. Niestety, ta sama sytuacja jest niekorzystna dla oszczędzających. Oprocentowanie lokat bankowych i kont oszczędnościowych w takim otoczeniu jest zazwyczaj bardzo niskie, często poniżej poziomu inflacji. Oznacza to, że trzymając pieniądze na lokacie oprocentowanej na 2%, realnie tracisz 0.5% rocznie, ponieważ wzrost cen jest szybszy niż przyrost Twoich oszczędności.
Słowniczek ekonomisty: Aprecjacja
Definicja: Aprecjacja to wzrost wartości (siły) waluty jednego kraju w stosunku do waluty innego kraju. W naszym raporcie mieliśmy do czynienia z aprecjacją złotego (PLN) wobec dolara amerykańskiego (USD).
Przykład z życia: Wyobraź sobie, że chcesz kupić nową grę komputerową, która w USA kosztuje 50 dolarów. Jeśli kurs USDPLN wynosi 4.00, zapłacisz za nią 200 zł. Jeśli jednak złoty przejdzie aprecjację i kurs spadnie do 3.50, ta sama gra będzie Cię kosztować już tylko 175 zł. Twój polski złoty stał się „silniejszy”, bo możesz za niego kupić więcej dolarów (a co za tym idzie, więcej amerykańskich produktów).
Dane rynkowe pobrane automatycznie: 22.02 – 01.03.2026. Ten raport rynkowy ma charakter edukacyjny i nie jest rekomendacją inwestycyjną. Inwestowanie – w akcje, kryptowaluty czy surowce – zawsze wiąże się z ryzykiem. Możesz stracić część lub nawet całość zainwestowanych środków.

